fbpx
Psychologia

Czy dzieci mają kiedy… odpocząć?

4 września 2021
2 min czas czytania

6:00 rano, dzwoni budzik. Czas wstać, ubrać się, ogarnąć, zjeść śniadanie i dojechać do szkoły, bo już o godz. 7:45 wybrzmiewa pierwszy dzwonek. Załóżmy, że lekcje trwają do 14:00, co i tak jest dość optymistyczną wersją. Potem powrót do domu, szybki obiad i trzeba pakować się na trening. Jest godzina 18:30, a nie można zapomnieć o zjedzeniu kolacji, odrobieniu zadań domowych czy innych podstawowych czynnościach. Już nie wymagamy od dzieciaków, żeby się uczyły, bo robi się 22:00, więc trzeba powoli iść spać, żeby rano rozpocząć kolejny maraton zadań Czy dzieci nie mają za dużo obowiązków na głowie?

🟣  Zadałem kiedyś jednej mamie pytanie: kiedy jej syn ma czas, żeby być dzieckiem? Była zdumiona, ale stwierdziła, że to jest dobre pytanie i wcześniej o tym w ten sposób nie myślała. Wydaje mi się, że dzisiaj dzieciaki mają bardzo duży deficyt wolnego czasu – mówi nam Krystian Kierach, koordynator akademii piłkarskiej ŁKS-u Łódź.

Powyżej podaliśmy przykładowy plan dnia dziecka. Zakładamy w nim, że ów chłopak (lub dziewczynka, nie ma to w tym momencie większego znaczenia) gra w piłkę nożną. Tylko tyle i… aż tyle. Nie jest uzdolniony na dziewięciu różnych płaszczyznach, nie uczęszcza na sześć dodatkowych zajęć pozalekcyjnych i nie ćwiczy równocześnie czterech dyscyplin sportowych. Nie, chodzi wyłącznie na zajęcia futbolu. Nie ma również większej różnicy w tym, czy mieszka w Gdańsku, Krakowie, Poznaniu albo… Wygwizdowie, bo tu czy tam – i tak ma kilka treningów w tygodniu.

🟣 Jeżeli chodzi o UKS, to celowo robiliśmy wszystko z zajęciami tak, żeby dzieciaki ok. godz. 16:00-17:00 były już wolne i nie miały wieczorem treningów. Przedstawię, jak to wygląda u nas obecnie. W godzinach 8:00-9:35 dziewczyny mają dwie godziny wychowania fizycznego lub treningów, a w wybrane dni, czyli wtorek, środa i czwartek mają jeszcze jedne dodatkowe zajęcia od godziny 15:20 do 16:50. Później wracają do domu albo bursy i mają czas dla siebie – tłumaczy Sebastian Papis, szkoleniowiec juniorek młodszych w łódzkim klubie.

Nie wszystkie szkoły jednak dysponują oddziałami sportowymi, to raczej „luksus” zarezerwowany dla większych miejscowości. Co jednak z tymi, którzy na treningi muszą dojeżdżać popołudniami? To przecież… zdecydowana większość. – Jest to na pewno wyzwanie, nie chcę powiedzieć problem, który zauważamy. Mówię o tym również z perspektywy rodzica młodego chłopaka, który zaczyna zabawę z piłką i też w natłoku obowiązków pewne rzeczy robi się podświadomie za niego, co nie jest do końca dobre. Teraz rozpoczął się rok szkolny i borykamy się bardzo mocno z takim zjawiskiem, że dzieci najzwyczajniej w świecie nie wyrabiają się na treningi, nawet jeżeli są na godzinę 17:00 czy 18:00, bo plan lekcji jest tak przepełniony. Dotyczy to głównie dzieci, które nie są w klasach sportowych. Rozkopane miasta, korki – jest wiele utrudniających czynników. Jeżeli mam być szczery i znaleźć zero-jedynkowe rozwiązanie, które to zmieni, to… go nie widzę – opowiada Marcin Łazowski, prezes Pogoń Szczecin Football Schools.

Wcale nie trzeba być pedagogiem, rodzicem czy trenerem, żeby zauważyć, że dzieci naprawdę mają sporo obowiązków na głowie.

Czy to jednak sprawia, że są przemęczone i nie mają na nic ochoty? Inaczej uważa szkoleniowiec, a zarazem prezes Sportingu Lubliniec, Sebastian Radek. – Nie wydaje mi się, żeby dzieciaki były przemęczone, a bardziej patrzyłbym pod kątem tego, że muszą wybierać coś kosztem czegoś innego. Tutaj chodzą na treningi, tam na angielski, jeszcze jakiś basen, więc uważam, że patrząc z tej perspektywy, faktycznie mają tego za dużo. Zwróciłbym uwagę także na to, że my kiedyś mieliśmy czas, żeby po treningu rzucić torbę w kąt i samemu pograć w piłkę, tak teraz dzieciaki tego czasu po prostu nie mają.

Rodzice muszą w pewnych obowiązkach wyręczać swoje dzieci. 8-letni Wojtek nie pójdzie rano na autobus, żeby dostać się do szkoły, która znajduje się na drugim końcu miasta, tak samo nie będzie samemu wracał wieczorem z treningu. Takie dziecko wymaga pomocy dorosłych także w wielu innych czynnościach, więc opiekunowie również nie mają sielanki. Przynajmniej do pewnego wieku, kiedy ich syn stanie się bardziej samodzielny.

🟣 Mnie nikt nigdy nie spytał, o której, gdzie mam trening, po prostu było to na mojej głowie. Dzisiaj zauważamy to, że dzieciaki mają problem z prostym komunikatem: chłopcy, weźcie bramkę i przenieście ją na środek boiska. Jeden stoi, drugi idzie w prawo, a trzeci w lewo, bo są często takimi „maszynami” czy wykonawcami poleceń. Dziecko jest pakowane do samochodu, rodzic go zawozi, odwozi, interesuje się tym, z kim gra, i o której jest zbió Dla rozwoju dziecka jest to mega słabe, ale jeszcze raz powtórzę – nie widzimy innych możliwości, żeby na dzisiaj to zmienić – dodaje Łazowski.

Wróćmy jeszcze raz do przedstawionego na początku przykładowego planu dnia. Czy można coś z niego usunąć? Szkołę? Przynajmniej do ukończenia 18. roku życia nie ma takiej możliwości, a rodzice też nie byliby z takiego pomysłu szczególnie zadowoleni. Sen? Tego również za bardzo nie widzimy. Jedzenie? Nie zalecamy. Jedyną rzeczą, z której można byłoby realnie zrezygnować, są… treningi piłki nożnej, ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. No cóż, chyba dożyliśmy takich czasów, że idealne rozwiązanie nie istnieje. Najważniejsze, żeby dzieci były szczęśliwe.

I miały trochę czasu na odpoczynek.

FCapp Team
O AUTORZE

Ekipa pasjonatów sportów, w szczególności piłki. Teksty pisze w zasadzie cały zespół, czasem również przy współpracy zewnętrznych redakcji związanych ze środowiskiem piłkarskim.

Udostępnij