fbpx
Turnieje

Rosja, Chiny, Filipiny?!

28 lipca 2021
2 min czas czytania

Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądają turnieje piłkarskie dla dzieci na… drugim końcu świata? Czym się różnią od tych europejskich? Jak grają w piłkę w Azji? Czy łatwo dostać się na takie zawody? Na wszystkie pytania odpowiedział nam trener Krzysztof Lizyńczyk z klubu sportowego SEMP Warszawa, który cztery lata temu ze swoją drużyną zaliczył dwutygodniowy wyjazd do chińskiego Kantonu…

🟣 Jak to się w ogóle stało, że znaleźliście się na turnieju w Chinach? Azja raczej nie jest najpopularniejszym kierunkiem do wyjazdów dla polskich akademii…
🗣 Jeżeli chodzi o sam wyjazd rocznika 2002, to udał się on dzięki rodzicowi jednego z dzieciaków. W naszym zespole trenował Andong Mu, którego tata Geoffrey współpracował z chińską federacją piłkarską. Już wcześniej nam sygnalizował, że może się pojawić opcja takiego wyjazdu, ponieważ w Azji budowali wtedy największą akademię piłkarską na świecie. To jest coś niesamowitego, nie do pisania – samo miejsce wygląda jak z… bajek Walta Disneya. Otrzymaliśmy oficjalne zaproszenie na turniej od klubu Guangzhou Evergrande, a potem musieliśmy zrobić spotkanie z rodzicami oraz zawodnikami, żeby zasygnalizować im, że będzie to dosyć kosztowne przedsięwzięcie, dlatego też szukaliśmy sponsorów, którzy dopłaciliby nam do tego dwutygodniowego wyjazdu, który był połączony z pięciodniowym pobycie w Hong Kongu. Dla niektórych zawodników była to pewnie wyprawa życia.

🟣 Na turniejach najważniejszy jest jednak poziom sportowy. Pana zdaniem, ten był wysoki?
🗣 Byliśmy wiodącą akademią w tym roczniku w Warszawie i właśnie zastanawialiśmy się, czy nie będziemy tego poziomu zaniżać lub zawyżać. O sam aspekt sportowy jednak się nie baliśmy. Trzeba powiedzieć jeszcze o samym miejscu rozgrywania turnieju, bo to było niesamowite. Mieszkaliśmy w hotelu oddalonym o ok. 2 kilometry od samej akademii. W tym samym miejscu normalnie stacjonowała drużyna, która w tamtym okresie wygrała Azjatycką Ligę Mistrzów, więc było to wiele przeżycie dla dzieciaków. Ośrodek robił ogromne wrażenie pod względem samego funkcjonowania czy estetyki, a sam turniej był mocno nagłośniony w Chinach. W meczu otwarcia graliśmy z mistrzem tego kraju, który był na bardzo wysokim poziomie. Spotkanie było transmitowane w telewizji, odegrano hymny obu państw, więc to też było mega przeżycie dla chłopaków. Szkoda jednak, że… mierzyliśmy się w pierwszym starciu akurat z nimi, bo dla nas ważna była aklimatyzacja. W Chinach jest spora wilgotność, do tego dochodziły wysokie temperatury – z początku masakra. Ostatecznie zajęliśmy 3. miejsce na 12 zespołów. Poza pierwszym meczem wygraliśmy wszystkie nasze spotkania i myślę, że gdybyśmy grali z Guangzhou później, moglibyśmy powalczyć o zwycięstwo w turnieju. W starciu o brązowe medale rywalizowaliśmy z zespołem z Japonii, który moim zdaniem był najlepszy w całej w stawce. Prowadzili 1:0, potem wyrównaliśmy na 1:1 i ostatecznie pokonaliśmy ich po seriach rzutów karnych. Kacper Tobiasz, który w ostatni weekend zadebiutował w pierwszej drużynie Legii Warszawa, obronił bodajże dwie jedenastki.

🟣 Rywalizowaliście głównie z azjatyckimi zespołami?
🗣 Tak, ale były też drużyny z Austrii czy Niemiec.

🟣 Jaki styl gry preferują młodzi zawodnicy z Chin? Turniej rozgrywano w kategorii do lat 15, więc można już co nie co powiedzieć o taktyce czy samym sposobie gry.
🗣 Niektóre drużyny były na zaawansowanym poziomie, ale był to jednak futbol głównie oparty na warunkach fizycznych. Raczej dwa podania i szukanie akcji oskrzydlających niż długie wymiany futbolówki.

🟣 Jakie było podejście trenerów do ich podopiecznych? Szkoleniowcy z Azji kojarzą się głównie z tym, że dużo krzyczą po dzieciakach oraz wywołują ogromną presję, ponieważ mają być najlepsze. Czy rzeczywiście tak było?
🗣 W Chinach jest cały kult bycia najlepszym, pracy, rano są te słynne apele. Guangzhou współpracuje jednak z Realem Madryt. Do Chin przyjechało kilka lat temu 50 trenerów z Hiszpanii. Na początku było tak, że tymi profesjonalnymi zawodnikami zajmowali się trenerzy z Europy, natomiast trenerzy z Azji byli przeważnie asystentami, bo oni rzeczywiście opierali się na grze o wynik, na krzyku. Najlepszy zespół stąd jeździł dwa razy do roku na dwutygodniowe obozy w Hiszpanii, żeby uczyć się tego stylu europejskiego.

Cały projekt Evergrande został stworzony przez federację i ludzi związanych z piłką, żeby szkolili się tam najlepsi chłopcy, którzy mają zostać w przyszłości mistrzami świata.

🟣 Turniej był rozgrywany na klasycznych zasadach?
🗣 Graliśmy na pełnowymiarowych boiskach po 2×20 albo 2×25 minut, już nie pamiętam dokładnie. Można też było przeprowadzić więcej zmian niż w normalnym meczu. Warunki pogodowe były… koszmarne, jeżeli chodzi o grę w piłkę, a na dodatek byliśmy tam w lipcu. Natomiast obiekt robił ogromne wrażenie, aż chciało się grać. Walczyliśmy na genialnie przygotowanych naturalnych boiskach. Pod tym względem wszystko było na najwyższym, europejskim poziomie. Rozkręcaliśmy się z meczu na mecz, silni byli: gospodarze, ekipa z Japonii oraz drużyna z Szanghaju.

🟣 Organizator turniej zapewnił wam na miejscu własnego przewodnika?
🗣 Wszystko było przygotowane. Mieliśmy opiekuna, który nam pomagał, odprowadzał na miejsca. Jeden z głównych sponsorów turnieju zaprosił nas nawet do siedziby swojej firmy. Wyjeżdżaliśmy nad ponad 60. piętro, więc też robiło to niesamowite wrażenie. I szkoleniowo, i organizacyjnie – wszystko było tip-top.

🟣 Czy była rzecz na turnieju, która szczególnie pana zaskoczyła? Dostrzega pan jakieś spore różnice pomiędzy polskimi a chińskimi turniejami dla dzieci?
🗣 W Polsce czy Europie widać czasami tę masowość, a tam kwestia samego przygotowania boisk do gry była poezją. Każde boisko służyło do czegoś innego. Co ciekawe, oprócz tego, że latem jest tam bardzo gorąco, są tam chwilowe, ogromne opady deszczu, natomiast te boiska są skonstruowane w taki sposób, że nawet po ogromnych opadach wystarczy 5-10 minut, żeby boiska były z powrotem w pełni gotowe do użytku. Na turnieju brakowało trochę bardzo dobrych drużyn, gdyby były tam szkółki Manchesteru City czy Ajaxu Amsterdam, można byłoby stworzyć nieoficjalne mistrzostwa świata piłkarskie, a zarazem… organizacyjne.

🟣 Jechał pan z grupą nastolatków, oni mieli czas i swobodę, żeby np. samemu wyjść z ośrodka?
🗣 Niestety nie, wszystko było zaplanowane, ale chłopcy mieli taką swobodę, że jak jechaliśmy gdzieś, to np. mieli godzinę, żeby coś sobie samemu pozwiedzać w określonych punktach. Na turnieju byłem ja, trzech innych trenerów i trzy osoby do opieki chłopaków. Wszystko było zapięte na ostatni guzik, bo przygotowania do wyjazdu rozpoczęliśmy ok. pół roku wcześniej.

🟣 Gdyby pojawiła się kolejna propozycja wyjazdu na turniej do Chin, skorzystałby pan z niej?
🗣 Myślę, że tak, i nawet w przyszłości się pojawi, bo dalej współpracujemy z panem Geoffreyem. Może będzie taka szansa dla młodszego rocznika, bo naprawdę warto pojechać w taką podróż.

FCapp Team
O AUTORZE

Ekipa pasjonatów sportów, w szczególności piłki. Teksty pisze w zasadzie cały zespół, czasem również przy współpracy zewnętrznych redakcji związanych ze środowiskiem piłkarskim.

Udostępnij